04.05.2017

Frostgrave - Tokeny skarbów

Brak czasu, niemoc twórcza, chwilowy brak weny, poszukiwanie koncepcji. Tak wiele ładnych określeń i wymówek na zwyczajne, niczym nieskrępowane, ordynarne lenistwo. Ostatnio poddałem krytycznej analizie to czego nie lubię w tym hobby. Definitywnie jest to malowanie. Malowanie czegokolwiek i jakkolwiek (a już podkład "smoły" na gipsie w szczególności). Jak się już zabiorę to jakoś to idzie, ale samo zabranie się... o Chryste.

Kupowanie? Jasne! Poszukiwanie pomysłów? Pewnie! Opracowywanie całościowej koncepcji i klimatu? Oh... uwielbiam to. Malowanie? Może bym garnki umył... albo dom odglebił...

No ale wracając. Postanowiłem zrobić własne tokeny skarbów do Frosta. Chciałem by były nieco "bogatsze" od tych które oferuje Northstar Miniatures ale bez przegięcia w drugą stronę (vide Rituals Market). Pogrzebałem po szafkach, powzruszałem się wyciągając w większości wciąż niewycięte z ramek Skaveny z 6ed. (Clanrats'y i Plague Monks'ów), dodałem trochę śmieci i ... jest! Jak na podstawowe tokeny wyszło moim zdaniem całkiem zgrabnie. Nie powalają ale nie powodują również odruchów wymiotnych. Znać że styknie bo spełnia wewnętrzne "good enough".


Bitsy które zużyłem na to badziewie:

  • mieszek, książka, scrolle, kryształ (GW - Skaven Plague Monks do 6ed.)
  • tarcza (GW - Skaven Clanrats Regiment do 6ed.)
  • miecz i hełm (Fireforge Games - Teutonic Infantry)
  • butelka i garnek (odlewy gipsowe z Hirst Arts'a)

Monetki to klasyk czyli wałek z Green Stuff'u drobno krojony.

26.03.2017

Odlewy z gipsu cz.2 - Stolik wibracyjny



Okey. Kupiłeś już formy, zrobiłeś pierwsze odlewy i nie jesteś zadowolony z jakości. Mogą być tego zasadniczo 2 powody:

  1. Jeśli nie ma ubytków powstałych przez uwięzione w odlewach pęcherzyków powietrza, winne są zapewne formy lub kupiłeś naprawdę podły gips. Bywa. Nie ma ludzi nieomylnych.
  2. Jakość jest jak żyleta ale w odlewie co parę centów pojawia się pół gładkiego bąbla. Znaczy to ni mniej ni więcej że niedostatecznie odpowietrzyłeś gips w formie. Wpływ może mieć również sama płynność gipsu. Stosunek woda vs gips budowlany zalecana przez producenta z którego korzystam tj. ~2:3 można sobie darować i skupić się mniej więcej na 1:1. Płynny gips lepiej i dokładniej wypełnia formę.

Najprostszym sposobem na poradzenie sobie z drugą przypadłością, bo o niej poniekąd ten wpis, jest mechaniczne wprawienie formy w drgania tak by uwięzione pęcherzyki wydostały się na zewnątrz. Mamy dwa w miarę proste rozwiązania. Ultra budżetowe i wiążące się z wydawaniem pieniędzy.

1) Argument siły
Najtańsze z możliwych (bo darmowe póki nie połamiecie paluchów lub nie uszkodzicie stołu) jest uderzanie w podłoże pięścią, śrubokrętem, głową lub całą powierzchnią na której leży forma. Co by nie mówić rozwiązanie jest nieco głośne i gdyby naszła was chęć robienia tego o 1  w nocy (potwierdzam, potrafi człowieka napaść) to sąsiedzi mogą poczuć się mało szczęśliwie. Dzieci i żona również podpadają pod tą kategorię, w szczególności żona. No i jest szansa że krople gipsu będą latać po całym pomieszczeniu i stół będzie "u****ny farbą czy nie wiem czym" . Czym głębsza forma oraz nieregularna powierzchnia bocznych ścianek, tym większa szansa na pęcherze więc drgania powinny być solidniejsze.

Nieoceniony w tym miejscu będzie podstawowy poradnik Bruce'a do odlewania modeli by zaprezentować technikę "walenia formą":

https://youtu.be/48hsi9mwtZk?t=469

2) Siła argumentów
Czyli opcja wiążąca się z wydawaniem pieniędzy.
Stolik wibracyjny, wstrząsarka protetyczna, wibrator protetyczny lub po prostu wibrator.
Tego ostatniego jednak nie polecam wpisywać w wyszukiwarkę inną niż klasyczne sklepy dla protetyków. W poszukiwaniu pomysłu jak zrobić to cholerstwo trafiłem na filmik gościa który zrobił swój stolik z dwóch... no właśnie... wibratorów w kolokwialnym tego słowa znaczeniu.

https://youtu.be/rrmO3tNQ-wc?t=241

W prostych słowach chodzi o to by całą pracę fizyczną polegającą na wprawieniu formy w drgania zrobiło za was cudo techniki. I tutaj zderzamy się z paroma poważnymi problemami. Postaram się wymienić je w kolejności: pieniądze, kasa, mamona, szmal, Sobieskie.

Rozpiętość cenowa za gotowy produkt oscyluje między 150-1600 złotych w zależności od modelu, producenta i samej mocy urządzenia. Formy HA mają długość ~14cm zaś średnica małych trzepaczek o blacie w kształcie koła wynosi 11cm. Interesujący mnie stolik o wymiarach przynajmniej 17x17cm w najtańszej opcji znalazłem za około 359 złotych. Sporo jeśli już zakupiliśmy formy i nie zamierzamy robić odlewów na skalę micro przemysłową zakładając sklepu z tym dziadostwem. Drogo. Za drogo za coś co docelowo miało mieć blat o szerokości 20x20-25 centów. No i lepiej mieć więcej miejsca na trzepaczce niż mniej bo gips i tak będzie się wylewał od czasu do czasu.

Postanowiłem zatem zrobić swój własny stolik.


Wygląda topornie, wykończenie nie powala, moc też podejrzanie niska ale ... na gipsie budowlanym z którego leję robi swoją robotę. No... tak w 75% ale o pozostałych 24% (to nie jest błąd z brakującym 1%) będzie w kolejnych wpisach. Jeśli wydaje się wam że owo maleństwo przerasta wasze możliwości konstrukcyjno-inżynierskie to informuję że skoro grafik który studiował socjologię dał sobie z tym radę, to jedynie brak rąk będzie dla was wymówką. Czy muszę dodawać że lutownicy nie użyłem ani razu?

Parę elementów miałem w domu, parę dokupiłem. Myślę że zamknąłem się w okolicach 100 zł. Jeśli będziecie zmuszeni zakupić WSZYSTKIE elementy, całość powinna wynieś ~130 zł . 35% najtańszej interesującej mnie opcji gotowego produktu. Albo po prostu jedna forma z wysyłką od Hirst'a gratis ;)

Zaznaczam że nie doktoryzowałem się czy do małych wibratorów protetycznych da się podkleić dodatkowy blat (np. z mdf'u / hdf'u) oraz przenieść drgania wyżej. Jeśli tak, byłaby to prostsza i zarazem gotowa alternatywa do tego, co będę chciał zaprezentować w kolejnym wpisie: "Co będzie potrzebne do zrobienia swojego własnego stolika".

21.03.2017

Frostgrave - Przeszkadzajki skrzynkowe

Cztery potykajko-przeszkadzajki które popełniłem do Frosta. Odlewy z gipsu budowlanego (fck yeah! - około 70g), trochę farb, szpachla budowlana z strzykawki, tufty i takie tam. Za radą Inkuba, słuszna co by nie mówić, postanowiłem zacząć na próbę ekspansje ziemi na podstawkach. Nie byłem przekonany do tego pomysłu póki nie położyłem testowych przeszkadzajek i ruin na docelowym białym stole 3x3. Jaka była pierwsza myśl?

-"Słabo... więcej ziemi potrzeba. Mnogo więcej!!!".




Co zaś się tyczy zachodzącego na ziemię śniegu.
Naprawdę ciężko jest zrobić doświetlone zdjęcie białej powierzchni tak żeby było widać głębie. Serio, mam z tym poważny problem. Może na poniższym zbliżeniu uda mi się pokazać jak to wygląda rzeczywiście na podstawkach. Patent którego używam to:

  • Maluję całą ziemie na kolor docelowy z wszystkimi drybrushami.
  • Nanoszę szpachle budowlaną strzykawką w postaci cienkich pasków na granicy styku podstawki i piasku.
  • Wygładzam szpachelkę BAARRRDDDZZZZZOOOOO mokrym i tanim pędzelkiem (z jakiegoś zestawu z farbami plakatowymi dla dzieci) tak by od strony ziemi było widać różnicę poziomów zaś by od szczytu do białej podstawki zrobić łagodne przejście.
  • Potem całość szpachli na biało gęstą Colorissim v33.
  • Bardzo delikatnie tym samym pędzlem wygładzamy farbę gdyby nie chciały zniknąć rowki po włosiu. Zazwyczaj znikają same gdy farba równomiernie rozleje się na powierzchni.

Kolory nieco skopane. Zdjęcie niedoświetlone. Klasyczne SNAFU.

20.03.2017

Odlewy z gipsu cz.1 - Formy od Hirst Arts

Ten wpis nie będzie reklamą. Nie będę też silił się na kryptoreklamę
Głównie z tego powodu, że nikt mi za to złamanego grosza nie da, a nawet gdyby chciał dać to i tak bym się nie wziął. Panie i panowie przed wami formy z Hirst Artsa. Formy czyli kluczowy i podstawowy element odlewania własnych klocków z gipsu. Jeśli jesteście krakowskim sknerom jak ja, oraz zdecydujecie się na HA, będzie to najprawdopodobniej jeden z największych wydatków jaki poniesiecie.



Przyznam szczerze że kiedy z 2 lata temu Kusy (który prowadzi tego bloga) pokazał mi swoje pierwsze odlewy byłem sceptycznie do tego nastawiony. Tak naprawdę to byłem BARDZO CHOLERNIE SCEPTYCZNY. Materiał wydawał się nieatrakcyjny, nie był tak wygodny i wybaczający w obróbce jak plasticard. Do tego wizja unoszącego się po całym domu pyłu i brudnego stołu ("u****ny farbą czy nie wiem czym") ... No nie brzmi to zachęcająco prawda? Kusy rzucił uwagą, że są różni producenci i różne formy zaspokajające najbardziej wyrafinowane gusta ale wątpliwości pozostały.

Po niedługim czasie, gdy na tapecie zarysowywał się Frostgrave, znalazłem na google images coś, co spowodowało że dłonie stały się wilgotne a serce załomotało szybciej. Fieldstone Ruins zrobione z klocków Hirst'a. Zapał stygł gdy sprawdziłem cenę. Zmienił się w temperaturę pokojową gdy sprawdziłem dostępność w Polsce. Zaczął być skuwany lodem gdy doczytywałem, co będę potrzebował by odlewy spełniały moje wewnętrzne good enough.

A jednak cholerstwo nie dawało mi spokoju. Łapałem się na tym, że coraz częściej próbowałem sam sobie wyperswadować, że wydatek około półtorej stówy za formę, to nie taki wielki dramat. Że jak wezmę 2-3 formy to w sumie przesyłka też jakoś się tam rozłoży między sylikony i wyjdzie to cenowo w miarę. Że w sumie kurs funta nie jest wysoki i lepiej brać teraz bo jak znów skoczy to nie będzie się opłacało. Że przyda się nie tylko do Frosta a i Bolt również na tym skorzysta. A kto wie, może pokuszę się o zrobienie 3d dungeon crawler'a... Znacie to, prawda? Racjonalizowanie przed samym sobą wydatków to moment w którym już przegraliśmy, ale walczymy przynajmniej o cień godności i honoru. Tylko kwestią czasu jest gdy pieniądze pójdą w ruch.

Pieniądze poszły w ruch.
Przysłowiową drogą kupna nabyłem od brytyjskiego dealera 2 formy które miały pokryć 100% mojego zapotrzebowania na odlewy. O naiwny, a głupppppiiiiiiiii...


Formy przeleżały z 2-3 miesiące w szafie. Głównie za sprawą pierwszych 2-3 testowych odlewów które w sposób dobitny uzmysłowiły mi że stolik wibracyjny to jest absolutne must have. Bąble powietrza innymi słowy. Próbowałem sobie wyperswadować zakup gotowego wibratora protetycznego, ale się nie udało. Trzeba było zatem zrobić własny w wersji budżetowej. O tym jednak będzie kolejny wpis.

Okazało się również że formy dają sporo możliwości ale ... brakuje detali lub jak mawia mój ART w robocie: smaczków. Brakuje schodków, brakuje kolumn. No czegoś co by ubogacało monotonnie klocków. Dzięki portalowi alledrogo.pl namierzyłem gościa który sprzedawał większą partię form od HA i bez ogródek napisałem że interesuje mnie tylko jedna forma i czy moglibyśmy dobić targu. Udało się. Miałem zatem drzwi, kolumny, schodu i parę części które do dnia dzisiejszego nie bardzo mam pojęcie do czego służą. Po 2-3 miesiącach zapragnąłem kolejnej formy i ku mojej radości, miły pan z alledrogo również posiadał ją na stanie. Wyperswadowałem sobie te zakupy tym że to dokładnie 60% tego co musiałbym zapłacić w UK, i to bez przesyłki, więc tym razem czosnek dominował we krwi.



No dobrze. Pochwaliłem się i zdążyłem zanudzić was na śmierć. Teraz trochę konkretów:

1. Jakość.
Miałem możliwość macania sylikonów Kusego (bez głupich skojarzeń) oraz zrobienia z nich próbnych odlewów. Mam również swoje formy. Jakość zarówno materiału jak i finalnych odlewów to PRZEPAŚĆ ABSOLUTNA. Czerwony noname za 1/4 ceny HA vs. najprawdopodobniej XIAMETER 4250. Zrobiłem na swoich formach z 60-80 odlewów. Nie ma śladów użytkowania. Czytałem na forum o gościu który dojechał do 250 odlewów przez okres 8 lat i wciąż nic. To świetnie wróży formie zaś bardzo źle Hirstowi. Produkt który się nie psuje jest produktem którego drugi raz nie będziesz zmuszony kupić. A finalne odlewy? Zobaczcie poniżej i porównajcie. Po lewej dwa odlewy Hirst Arts, po prawej 2 odlewy z form Kusego. Ten sam budowlany gips. Ilość detali, głębia ...


2. Czasochłonność.
Wydaje się że odlewanie gipsu to praca czasochłonna. Nic bardziej mylnego. Może na samym początku gdy jeszcze nie opracowaliśmy całego procesu i pewne rzeczy robimy nieco chaotycznie. Gwarantuję wam że po 10-12 odlewach zaczniecie działać jak automat. Gdy okrzepniecie z czynnościami będziecie robić po 3 formy na jednym mieszaniu. Najprościej pokazać to na zasadzie kroków:

  1. Przygotowanie form, ustalenie proporcji, mieszanie gipsu, zalanie to około 3-5 minut roboty.
  2. Po około 1-2 minutach od zalania poświęcamy około 1 minutę na ściągnięcie nadlewów z szczytu formy i...
  3. 30-40 minut przerwy. Czas wolny który można spędzić robiąc coś zupełnie innego jak ciupanie na kompie, czytanie książki lub malowanie badziewia które zalega w każdym widocznym i niewidocznym zakamarku.
  4. Po upływie tego czasu wyjmujemy odlewy z formy, kładziemy na gazetę albo kaloryfer do pełnego wyschnięcia i możemy zaczynać od początku.

3. Klejenie odlewów.
Czynność która pochłonie tak naprawdę najwięcej czasu. Wymyślenie, zaplanowanie, oraz sklejenie struktury. Do sklejania używamy WIKOL'u lub innego kleju typu PVA. "Klej do drewna D3" firmy Dragon również jest w porządku więc nie ma sensu pisać doktoratu z kleju w markcie gdy nie ma tubki z napisem WIKOL. Do uzyskania idealnej równoległości oraz kątów prostych w trakcie klejenia wykorzystujemy klocki Lego, Duplo czy co tam mamy pod ręką. Należy cały zaplanowany model rozbić na sekcje i sklejać po parę elementów. Np. 2 pierwsze poziomy klocków a następnie poczekać aż klej zaschnie. Dopiero gdy gotowy jest fundament struktury możemy kleić kolejne poziomy. Kleimy w myśl zasady: więcej kleju niż mniej. To co wypłynie na zewnątrz, zbieramy wykałaczką, wygładzamy paluchem i jeszcze raz wykałaczką poprawiamy linie podziału.

4. Malowanie odlewów.
Przyznam że nauczony doświadczeniem nie dyskutuję z radami Bruce'a Hirst'a. Przyjmuje je niemalże niczym prawdę objawioną. Facet przetarł szlak, zrobił tonę instruktarzy co można z jego form wycisnąć w myśl : maksymalny efekt przy minimalnym wysiłku. Tak samo jest z malowaniem. Napisał że trzeba kupić farby lateksowe? Kupiłem. Napisał w jakich proporcjach mieszać? Pomieszałem. Jestem zadowolony zarówno z trwałości przy "macaniu" jak i z kolorów. Jedyna różnica w ścisłym przestrzeganiu instrukcji polega na tym, że Bruce'a radzi kupić lateks do malowania elewacji / na zewnątrz. Moje farby lateksowe docelowo są do malowania ścian wewnątrz domu. Będzie potrzebnych parę zamykanych szczelnie pojemników na żywność by przechowywać gdzieś wymieszane farby, pędzel średni, pędzel mały i wykałaczka do wpuszczania farby w upierdliwe zagłębienia. Malujemy grubą warstwą, kontrolując w miarę przysychania (a dzieje się to w miarę szybko) czy nie robią się nadlewy na bokach malowanego modelu. Żywice zawarte w farbie tworzą mocną i moim zdaniem całkiem trwałą ochronę. No chyba że zamierzacie rzucać nimi po podłodze. Wtedy nie ma przebacz.

5. Przechowywanie
Duże pudło na śrubki / przybory z marketu budowlanego. Najlepiej z podziałem na przegrody by na etapie wkładania, czy też magazynowania klocków, dokonać podziału do osobnych przegród np.: długie elementy, krótkie elementy, schody, okna etc.

Pierwsza ściana tekstu z serii o odlewach z gipsu zakończona.
Więcej trosk i wątpliwości postaram się dostarczyć w następnej części poświęconej stolikowi wibracyjnemu.

14.03.2017

Frostgrave - Prototypowe ruiny

Skończyłem prototypowe ruiny do Frostgrave'a. Prototypowe, bo chciałem na nich sprawdzić cały proces malowania, czy najpierw ruiny a potem podstawkę, czy ziemię a dopiero potem kamienie etc. Jestem zadowolony z efektu. Finalny produkt spełnia moje kryterium good enough. Teraz czas na resztę i jak pomyślę ile gipsu mam do pomalowania to aż mnie mdli.

  • Podstawka - MDF 3mm pomalowany Colorissim 3v3 Biały / Satyna (~3 warstwy).
  • Ruiny - Odlewy gipsowe z form Hirts Arts.
  • Skrzynki - odlewy gipsowe z Hirst Arts.
  • Tuft'a - Army Painter Winter Tufts.
  • Śnieżek na skrzynkach i tuft'cie - GW Valhallan Blizzard

08.03.2017

Frostgrave - Doktorat z ziemi

Powoli popycham do przodu temat makiet do Frostgrave'a. Pierwotna koncepcja uległa już tak wiele razy zmianie że przestałem liczyć. Miały być szaro-niebieskawe ruiny na zaprojektowanej i wydrukowanej macie. Okazało się że płótno banerowe zbyt mocno odbija światło a "biel nie jest biała". To ewoluowało w pomysły o kawałku materiału rozkładanym na stole i skończyło finalnie na 2 częściach mdf'u pomalowanych na biało. O tym że biel nie zawsze jest biała zrobię kiedyś osobny wpis. Doktryna która obowiązuje w dniu dzisiejszym brzmi: biały stół tak, ale trzeba rozbić biel wizualnie dodając prześwitującą ziemię, zaś ruiny utrzymać w szarościach by wizualnie zgrywały się z stołem.

I tutaj zaczęły się przysłowiowe schody.
Żaden gotowy "patent" który próbowałem nie był zadowalający. Może dlatego że wszystkie te "step-by-step'y" dedykowane były na podstawki gdzie ubogacała i rozbijała je trawka? Albo tufty? Albo drzewka? No raczej...

Po... żeby nie skłamać... około 20 testerach, mam wrażenie że znalazłem coś co mnie wystarczająco zadowala by pchnąć makiety dalej.


Wygląda niepozornie co? Jak to na zdjęciu...
A oto co stoi za tym niepowalającym na łopatki wizualnie malowaniem:

Tak. Aż tyle...
Krok po kroku:

  1. bazowy Raw Umber
  2. drybrush paru spotów farbką XV-88 oraz Mournfang Brown, tak żeby zapełnić około 1/2 podstawki i stworzyć nieregularne kształty. Spoty mogę się dotykać ale należy unikać nakładania jednej farby na drugą
  3. drybrush Dawnstone by całość delikatnie ujednolicić, oraz nadać temu efekt skalistego pyłu. Poprzednie kolory mają prześwitywać
  4. drybrush Steel Legion Drab by ziemia nie była soczysta tylko zmarznięta i wysuszona
  5. drybrush Baneblade Brown by tonalnie rozjaśnić całość. Nie wszystkie miejsca, tak około 70% powierzchni
  6. bardzo delikatny drybrush Ushabti Bone
  7. ultra lekki drybrush Whtie Prime dosłownie muskając po szczytach najbardziej wystających kamyczków

Mam sporo przyschniętego Skull White z starych starterów cytadeli więc pewnie wykorzystam i tą farbkę żeby nie marnować White Primer'a. To na co trzeba zwrócić uwagę to praca w stylu "trochę tu, trochę tam" zamiast mechanicznego napierdzielania po całej podstawce.

01.03.2017

Frostgrave - Na papierze

tl;dr

Fanowskie materiały do Frostgrave'a mojego autorstwa do ściągnięcia za friko z google drive'a.
https://drive.google.com/drive/folders/0B1MwYZkkVnAaRl91UjY5U0NfNm8

------

Frostgrave to gra która jako pierwsza od czasów ciupania w RPG ruszyła moją kreatywność i chęć by przelać ją na papier w postaci fanowskiego materiału. Dużo skojarzeń głównie z D&Dkami, klasyczny setup fantasy, czarno-białe karty postaci. Uznałem (i słusznie w moim subiektywnym mniemaniu) że karta na rozpiskę oraz karty zaklęć dostarczone przez Osprey są brzydkie i mało funkcjonalne. W międzyczasie w sieci wypłynęło już sporo materiałów w tym alternatywne karty, rozpiski etc. Wszystkie ładne, kolorowe i... wróć. Kolorowe? Hmmm... Przecież projektuję przede wszystkim dla siebie! Wskrześmy zatem ducha starych czasów i zróbmy coś czarno-białego!

Powstała zatem wersja 0.1 kart zaklęć dedykowana dla czarno-białych drukarek laserowych. Wymiary klasycznej karty do Magic'a by można było wsadzić w koszulkę. Parę pomysłów było trafionych, parę nietrafionych. Jak na pierwszą iterację było w porządku.

Niemalże zaraz potem powstała wersja 0.2 która rozwijała parę pomysłów, pewne skasowała (karty dla szkół magii z zwiększoną trudnością) i ... pojawiła się karta z rozpiską. Z rzeczy które przemyślałem i zmieniłem było miejsce na wpisanie samemu poziomu trudności danego czaru. Innymi słowy mamy zalążki personalizacji materiałów i myśleniu UI/UX!

No i pierwszy problem. Mianowicie prawa autorskie.
Oddajmy głos Philowi z Ospreya:

"I spotted your home-made Frostgrave spell cards and wizard sheets on the Lead Adventure forum. While they are very nicely produced, they do incorporate elements of Osprey’s copyright – namely the Frostgrave logo and the wizard school symbols designed by Audrey Ewing and purchased for the official Frostgrave Spell Cards."

Fakt.
Mój błąd z tymi ikonami. Nie sprawdziłem. Cóż robić? Narysować swoje!
Pod każdą ikonką w trakcie rysowania napisałem sobie słowa klucze którymi autor opisał szkoły magii i mimo że ikonki Audrey były naprawdę solidne, tym razem chciałem by dosłownie oddawały opisy Joe. Tylko ten elementalistą.... No cóż... zawsze trafi się jakiś czarny ork w rodzinie.



Było 0.2 zatem po miesiącu przyszedł czas na wersję 0.3 która to miała już nowe ikonki. Logotyp Frost'a został zastąpiony czcionką która tonie w mrokach lat 70 i 80. Wciąż jednak było za "czarno" oraz brakowało miejsca na ... exp dla kapitana?

I tutaj głupia historia z tym expem. Pewien użyszkodnik forum Lead-Adventure poprosił czy mógłbym taką opcję dodać. Napisałem wprost, że czekam na wydanie wszystkich e-booków w wersji papierowej i przysłowiowej złotówki nie wydam na wersje elektroniczną. A co! Jak przystało na porządnego Krakusa nie dość że cebulę w kieszeniach noszę to przemieszaną z czosnkiem. Niech więc spisze mi zatem za co się tegoż expa dostaje. A ten się szarpnął i kupił mi online'ową wersję dodatku z kapitanem. Miło, dziękuję. Niestety przysłowiowe życie wciągnęło mnie na pół roku z okładem i palcem przy wersji 0.4 nie kiwnąłem.

Wersja 0.4.
Chyba ostateczna. Karta z rozpiską doczekała się kompletnego i totalnego przebudowania oraz zmiany orientacji z pionowej na poziomą (dzięki Ci GoMo i Necrosie za pomysł z poziomym układem). Wersji której już nie można zarzucić że nie jest "przyjazna" dla tonerów drukarek.


Parę usprawnień, parę bloków się zmniejszyło, parę urosło. By lepiej wizualizować jak karty "działają" pokusiłem się nawet o przygotowanie przykładowych PDFów. Wyszło zgrabnie i na dzień dzisiejszy prawie nie widzę możliwości udoskonalenia tego projektu pod kątem ergonomii. Wizualnie? Oczywiście! Tylko że to co ładne, nie zawsze sprawdza się w codziennym użytkowaniu.

Wersja 0.4 doczekała się również Encounter Sheet.
Co to jest już spieszę wyjaśnić. Frostgrave kładzie nacisk na korzystanie z losowych zdarzeń które objawiają się wyjściem jakiegoś monstrum na stół (i nie jest to dziecko czy kot). Pomysł stary i ostatni raz kojarzę go przy okazji dodatkowych zasad w Town Cryer'ach do Mordheim'a. Problem polega jednak w Froście na tym, że każdemu z tych potworków należy kontrolować statystyki. Przede wszystkim Punkty Życia, gdyż one wpływają również na pozostałe cechy. Znajdziecie w pliku również opcjonalną tabelkę na losowanie zdarzenia. Nie czarujmy się, nie ma wielu którzy by mieli WSZYSTKIE modele do każdego typu encounteru. To co robić jak wypadnie coś czego nie mamy? Rzuć jeszcze raz? No nie bardzo, bo mając 3 szkielety, 4 zombiaki i od biedy 2 wilki to sobie możemy turlać do usranej śmierci. Zatem, wpisz to co masz, w konfiguracjach jakie chcesz i nie przejmuj się że czegoś brakuje. Kupisz nowe modele? Gumka do mazania jest twoim przyjacielem! Użyłeś długopisu? Drukuj jeszcze raz.


To już koniec tej nudnej historyjki w bardzo dużym skrócie.
Podziwiam [Ciebie] za wytrwałość bo mnie by się tego czytać nie chciało. Serio.
Żebyś nie musiał przewijać do góry w poszukiwaniu linka wrzucam go raz jeszcze:

https://drive.google.com/drive/folders/0B1MwYZkkVnAaRl91UjY5U0NfNm8 

Spokojnego i do następnego.