04.05.2017

Frostgrave - Tokeny skarbów

Brak czasu, niemoc twórcza, chwilowy brak weny, poszukiwanie koncepcji. Tak wiele ładnych określeń i wymówek na zwyczajne, niczym nieskrępowane, ordynarne lenistwo. Ostatnio poddałem krytycznej analizie to czego nie lubię w tym hobby. Definitywnie jest to malowanie. Malowanie czegokolwiek i jakkolwiek (a już podkład "smoły" na gipsie w szczególności). Jak się już zabiorę to jakoś to idzie, ale samo zabranie się... o Chryste.

Kupowanie? Jasne! Poszukiwanie pomysłów? Pewnie! Opracowywanie całościowej koncepcji i klimatu? Oh... uwielbiam to. Malowanie? Może bym garnki umył... albo dom odglebił...

No ale wracając. Postanowiłem zrobić własne tokeny skarbów do Frosta. Chciałem by były nieco "bogatsze" od tych które oferuje Northstar Miniatures ale bez przegięcia w drugą stronę (vide Rituals Market). Pogrzebałem po szafkach, powzruszałem się wyciągając w większości wciąż niewycięte z ramek Skaveny z 6ed. (Clanrats'y i Plague Monks'ów), dodałem trochę śmieci i ... jest! Jak na podstawowe tokeny wyszło moim zdaniem całkiem zgrabnie. Nie powalają ale nie powodują również odruchów wymiotnych. Znać że styknie bo spełnia wewnętrzne "good enough".


Bitsy które zużyłem na to badziewie:

  • mieszek, książka, scrolle, kryształ (GW - Skaven Plague Monks do 6ed.)
  • tarcza (GW - Skaven Clanrats Regiment do 6ed.)
  • miecz i hełm (Fireforge Games - Teutonic Infantry)
  • butelka i garnek (odlewy gipsowe z Hirst Arts'a)

Monetki to klasyk czyli wałek z Green Stuff'u drobno krojony.

26.03.2017

Odlewy z gipsu cz.2 - Stolik wibracyjny



Okey. Kupiłeś już formy, zrobiłeś pierwsze odlewy i nie jesteś zadowolony z jakości. Mogą być tego zasadniczo 2 powody:

  1. Jeśli nie ma ubytków powstałych przez uwięzione w odlewach pęcherzyków powietrza, winne są zapewne formy lub kupiłeś naprawdę podły gips. Bywa. Nie ma ludzi nieomylnych.
  2. Jakość jest jak żyleta ale w odlewie co parę centów pojawia się pół gładkiego bąbla. Znaczy to ni mniej ni więcej że niedostatecznie odpowietrzyłeś gips w formie. Wpływ może mieć również sama płynność gipsu. Stosunek woda vs gips budowlany zalecana przez producenta z którego korzystam tj. ~2:3 można sobie darować i skupić się mniej więcej na 1:1. Płynny gips lepiej i dokładniej wypełnia formę.

Najprostszym sposobem na poradzenie sobie z drugą przypadłością, bo o niej poniekąd ten wpis, jest mechaniczne wprawienie formy w drgania tak by uwięzione pęcherzyki wydostały się na zewnątrz. Mamy dwa w miarę proste rozwiązania. Ultra budżetowe i wiążące się z wydawaniem pieniędzy.

1) Argument siły
Najtańsze z możliwych (bo darmowe póki nie połamiecie paluchów lub nie uszkodzicie stołu) jest uderzanie w podłoże pięścią, śrubokrętem, głową lub całą powierzchnią na której leży forma. Co by nie mówić rozwiązanie jest nieco głośne i gdyby naszła was chęć robienia tego o 1  w nocy (potwierdzam, potrafi człowieka napaść) to sąsiedzi mogą poczuć się mało szczęśliwie. Dzieci i żona również podpadają pod tą kategorię, w szczególności żona. No i jest szansa że krople gipsu będą latać po całym pomieszczeniu i stół będzie "u****ny farbą czy nie wiem czym" . Czym głębsza forma oraz nieregularna powierzchnia bocznych ścianek, tym większa szansa na pęcherze więc drgania powinny być solidniejsze.

Nieoceniony w tym miejscu będzie podstawowy poradnik Bruce'a do odlewania modeli by zaprezentować technikę "walenia formą":

https://youtu.be/48hsi9mwtZk?t=469

2) Siła argumentów
Czyli opcja wiążąca się z wydawaniem pieniędzy.
Stolik wibracyjny, wstrząsarka protetyczna, wibrator protetyczny lub po prostu wibrator.
Tego ostatniego jednak nie polecam wpisywać w wyszukiwarkę inną niż klasyczne sklepy dla protetyków. W poszukiwaniu pomysłu jak zrobić to cholerstwo trafiłem na filmik gościa który zrobił swój stolik z dwóch... no właśnie... wibratorów w kolokwialnym tego słowa znaczeniu.

https://youtu.be/rrmO3tNQ-wc?t=241

W prostych słowach chodzi o to by całą pracę fizyczną polegającą na wprawieniu formy w drgania zrobiło za was cudo techniki. I tutaj zderzamy się z paroma poważnymi problemami. Postaram się wymienić je w kolejności: pieniądze, kasa, mamona, szmal, Sobieskie.

Rozpiętość cenowa za gotowy produkt oscyluje między 150-1600 złotych w zależności od modelu, producenta i samej mocy urządzenia. Formy HA mają długość ~14cm zaś średnica małych trzepaczek o blacie w kształcie koła wynosi 11cm. Interesujący mnie stolik o wymiarach przynajmniej 17x17cm w najtańszej opcji znalazłem za około 359 złotych. Sporo jeśli już zakupiliśmy formy i nie zamierzamy robić odlewów na skalę micro przemysłową zakładając sklepu z tym dziadostwem. Drogo. Za drogo za coś co docelowo miało mieć blat o szerokości 20x20-25 centów. No i lepiej mieć więcej miejsca na trzepaczce niż mniej bo gips i tak będzie się wylewał od czasu do czasu.

Postanowiłem zatem zrobić swój własny stolik.


Wygląda topornie, wykończenie nie powala, moc też podejrzanie niska ale ... na gipsie budowlanym z którego leję robi swoją robotę. No... tak w 75% ale o pozostałych 24% (to nie jest błąd z brakującym 1%) będzie w kolejnych wpisach. Jeśli wydaje się wam że owo maleństwo przerasta wasze możliwości konstrukcyjno-inżynierskie to informuję że skoro grafik który studiował socjologię dał sobie z tym radę, to jedynie brak rąk będzie dla was wymówką. Czy muszę dodawać że lutownicy nie użyłem ani razu?

Parę elementów miałem w domu, parę dokupiłem. Myślę że zamknąłem się w okolicach 100 zł. Jeśli będziecie zmuszeni zakupić WSZYSTKIE elementy, całość powinna wynieś ~130 zł . 35% najtańszej interesującej mnie opcji gotowego produktu. Albo po prostu jedna forma z wysyłką od Hirst'a gratis ;)

Zaznaczam że nie doktoryzowałem się czy do małych wibratorów protetycznych da się podkleić dodatkowy blat (np. z mdf'u / hdf'u) oraz przenieść drgania wyżej. Jeśli tak, byłaby to prostsza i zarazem gotowa alternatywa do tego, co będę chciał zaprezentować w kolejnym wpisie: "Co będzie potrzebne do zrobienia swojego własnego stolika".

21.03.2017

Frostgrave - Przeszkadzajki skrzynkowe

Cztery potykajko-przeszkadzajki które popełniłem do Frosta. Odlewy z gipsu budowlanego (fck yeah! - około 70g), trochę farb, szpachla budowlana z strzykawki, tufty i takie tam. Za radą Inkuba, słuszna co by nie mówić, postanowiłem zacząć na próbę ekspansje ziemi na podstawkach. Nie byłem przekonany do tego pomysłu póki nie położyłem testowych przeszkadzajek i ruin na docelowym białym stole 3x3. Jaka była pierwsza myśl?

-"Słabo... więcej ziemi potrzeba. Mnogo więcej!!!".




Co zaś się tyczy zachodzącego na ziemię śniegu.
Naprawdę ciężko jest zrobić doświetlone zdjęcie białej powierzchni tak żeby było widać głębie. Serio, mam z tym poważny problem. Może na poniższym zbliżeniu uda mi się pokazać jak to wygląda rzeczywiście na podstawkach. Patent którego używam to:

  • Maluję całą ziemie na kolor docelowy z wszystkimi drybrushami.
  • Nanoszę szpachle budowlaną strzykawką w postaci cienkich pasków na granicy styku podstawki i piasku.
  • Wygładzam szpachelkę BAARRRDDDZZZZZOOOOO mokrym i tanim pędzelkiem (z jakiegoś zestawu z farbami plakatowymi dla dzieci) tak by od strony ziemi było widać różnicę poziomów zaś by od szczytu do białej podstawki zrobić łagodne przejście.
  • Potem całość szpachli na biało gęstą Colorissim v33.
  • Bardzo delikatnie tym samym pędzlem wygładzamy farbę gdyby nie chciały zniknąć rowki po włosiu. Zazwyczaj znikają same gdy farba równomiernie rozleje się na powierzchni.

Kolory nieco skopane. Zdjęcie niedoświetlone. Klasyczne SNAFU.